Edit po przemyśleniu: no w sumie bloga porządkuję już dobre pół roku, pokój pasieczny i przydasie scrapowo - biżuteryjne i nie tylko nie mogą dojść ze sobą do ładu od dobrych paru lat (tzn. tak dojść żebym była zadowolona i miała wszystko pod ręką), a pokój koszaliński dzielony z kochaną Yodyną vel Zuziaczkiem jest sukcesywnie zawalany (łudzę się, że przed wakacjami uda się posprzątać). A może się poddać? (^^.) Jeszcze doszła Scrapująco Polkowa dyskusja i chyba jednak przepróbuję tę teorię o tym, że po 15 cm bród sam odpada...
Edit 2 na pocieszenie: przynajmniej Pani Aneta postawiła kwiatki w wazonie na stole, więc jest ładnie :P
Edit 3 (pobiłam prywatny rekord ^^) na rozruszanie: po raz enty :)
Decoupage z obrazka z gazety, którą podkradłam Babci. Hm,... czegoś pewnie nie doczyta... no nic, dla sztuki czasem trzeba pocierpieć! :P
Wisior na dość długim (gdzieś tak do pępka ;) łańcuszku w kolorze antycznym. Tak mi się coś zbiera na robienie biżuterii, trzeba się w wakacje ruszyć, bo nic dawno ciekawszego nie robiłam. Wisior zrobiony dość dawno, w końcu doczekał się uwiecznienia :) Miłego wieczoru życzę! :)
...i na troszku dłużej znikam. Trzeba się wziąć za oceny (taaaa... :) tak na marginesie bardzo mi się chce...
Zostawiam Wam kolejnego LO-sa w moim wykonaniu.
Na zdjęciu Martusia na rowerze :)
Muszę przyznać, że stylowo jest bardzo dziwny :) bo i kwiatki, piórka, i śmieciowe papiery i jak najbardziej nieśmieciowe papiery Sodalicious :) i nawet znalazła się porcelanowa skądśtam-wytrzaśnięta laleczka.